Przedstawienie stawia przed sobą różne cele: chce wzruszyć, rozbawić, skłonić do refleksji nad ludzkim życiem i jego biegiem. Grupa szcześciorga uczniów spędza swój pierwszy dzień w szkole. Ukazują nam podejście typowe dla pierwszych klas (proszą panią, czy mogę mazakiem), z czasem widzimy zachodzące w nich zmiany. Spektakl kończy się pożegnaniem ze szkołą i Gimnazjalna Telewizja SkrobówSkecz przygotowany przez klasy trzecie na zakończenie roku szkolnego 2014/2015.Inspiracja - https://www.youtube.com/watch?v=sqID Godzina wychowawcza - scenariusz przedstawienia na Dzień Nauczyciela OSOBY: Nauczycielka, Uczniowie: Kłopotowski, Kolarzówna, Darłowska, Pączek, Pindrzalska,… Śmieszny skecz na dzień mamy Zobacz odpowiedź Reklama Reklama dzieki temu skeczowi moja klasa w szkole zdobyla pierwsze miejsce! Znacie jakieś humorystyczne scenki/scenariusze na temat szkoły ok 5 min. Jak rozumiesz przenośni używane w języku codzienym złote serce,lodowate wspojrzenie, robota pali się w rękach? Powidz, co różni przenośne potoczne od …. Poda mi ktoś fragment z wiersza Do***. Na Alpach w Splügen Adama Mickiewicza gdzie występuje ironia? Scenariusz o synu i matce. Dobrze przyjęty przez publiczność zabawny skecz omatka i dorosłe dzieci. W końcu rodzice zawsze uważają swoje dzieci za potomstwo. Scena "Matka i syn-dyrektor szkoły" stała się już klasyczna. Weź udział w tym dwa. Mama budzi syna: "Czas wstać, bo się spóźnisz! R7Oxfvq. Scenariusze i skecze kabaretowe dla młodzieży szkolnej to zbiór inscenizacji teatralnych, scenek humorystycznych oraz skeczy. Wielką zaletą materiałów jest to, iż mogą być one realizowane podczas uroczystości szkolnych, imprez klasowych, godzin wychowawczych, interdyscyplinarnych projektów, zajęć języka polskiego, wychowania do życia w rodzinie, a nawet na lekcjach religii. Stanowią znakomitą pomoc dla opiekunów szkolnych kół teatralnych oraz nauczycieli realizujących innowacje pedagogiczne. Wszystkie teksty posiadają lekki, finezyjny styl oraz głęboko humanistyczne przesłanie. Odwołują się do doświadczeń i obserwacji młodych ludzi, wykorzystują znane i lubiane motywy kulturowe i rozrywkowe jak choćby interpretacje utworów muzycznych takich wykonawców jak Rihanna, Abba czy Coolio. Książka ISBN: 978-83-64391-84-2 Autor: Urszula Wykurz Wydanie: 1 Rok wydania: 2017 Format: Liczba stron: 208 Oprawa: Miękka Witam Serdecznie! Pierwszy raz mam okazję opublikować coś takiego, a robię to bez entuzjazmu... z przyczyn osobistych... Smutno... mam jednak nadzieję, że to co wymyśliłam i przedstawiłam poniżej, sprawi, że ktoś się uśmiechnie. Wciąż nie jest dopracowane... przynajmniej ja odnoszę wrażenie, że czegoś brakuje... Pomysł na stworzenie takiego scenariusza narodził się dość spontanicznie, gdy wędrowałam wczesnym rankiem krakowskimi Plantami... chyba przesiąkłam historią sztuki... Historyk sztuki u psychiatry W jasno oświetlonym pomieszczeniu bez okien znajduje się krzesło, stolik i fotel. Krzesło zajęte jest przez psychiatrę Izydora Milecika, który, jak zwykle, przyjmuje pacjentów, cierpliwie ich słucha i pomaga znaleźć rozwiązanie problemu. Nagle rozlega się pukanie do drzwi. Pacjentka: PUK! PUK! Psychiatra: Proszę! (Wchodzi pacjentka.) Pacjentka: Dzień dobry panie doktorze! Psychiatra: Dobry, dobry... proszę usiąść. (Dłonią wskazuje fotel.) Pacjentka kładzie się na fotelu i patrzy to w sufit, to w doktora, to w ścianę, itd. Psychiatra: (skończywszy czynić notatki, pyta lekko znudzony) No, dobrze... to, co panią do mnie sprowadza? Pacjentka: (ze smutkiem) Ech... panie doktorze... 5 lat! 5 lat studiowałam historię sztuki... I z powodu tego studiowania teraz mam taki, dość już irytujący nawyk... Wszystko kojarzy mi się ze sztuką. Wszędzie, dosłownie wszędzie mi się to zdarza! (przerywa, dostrzegając obraz za plecami doktora) Och, cóż za niezwykły sztafaż za panem wisi! Psychiatra: (z zaciekawieniem się obraca) Em... Słucham? Pacjentka: (z dzikim entuzjazmem) Nie dostrzega pan, jak niezwykle został urozmaicony pejzaż górski dzięki addycji kilku postaci w prawym dolnym rogu obrazu? I jak wspaniale artysta użył modelunku światłocieniowego, by podkreślić najważniejsze walory... Psychiatra: (nie wytrzymuje) Dość! Dość! (robi oddech) Faktycznie, całkiem pani przesiąkła sztuką... Pacjentka: Zupełnie jak płótno farbami, nie? (puszcza oczko) Psychiatra: Tak... yyy... to znaczy nie! Zaraz, z tego wszystkiego zapomniałem spytać o pani nazwisko... Proszę się przedstawić. Pacjentka: Dobrze. Helena Nisza- Wykusz. Psychiatra spojrzał jakoś dziwnie, ale upewnił się, że pacjentka mówi poważnie. Psychiatra: No cóż, widzę, że pani nazwisko ma wiele wspólnego z pani zawodem... To chyba przeznaczenie... Pacjentka: (ciut żywiołowo) Nie inaczej! Psychiatra: Zaraz, zaraz zawód. Właśnie! Przecież to pani zawód, pani chyba za tym przepada, więc to chyba powinno nie stanowić problemu dla historyka sztuki... Pacjentka: Panie doktorze, ależ oczywiście, że za tym przepadam! Tylko, że to trochę męczące dla mego najbliższego otoczenia... dla mnie trochę też... Psychiatra: Wiem! Potrzeba pani odpoczynku, najlepiej w miejscu, gdzie nie ma niczego, co kojarzyłoby się ze sztuką... Pacjentka: (ironicznym tonem) Doktorze, obawiam się, że to niemożliwe... Psychiatra: Ależ możliwe, wystarczyłoby nawet wyciągnąć rower i wybrać się do lasu... Pacjentka: ... żeby w trakcie wysiłku fizycznego myśleć o wykorzystaniu drewna dębowego w malarstwie Europy Północnej albo pocieszać się myślą, że większości artystów było w życiu ciężko? W życiu Madrytu! Psychiatra: Miasta już pomijam, ale proszę pomyśleć chociaż o wypoczynku w gór... (spojrzał na obraz zawieszony za nim) Nie, nie. Cofam to... Niech pomyślę... Wiem! Morze, plaża! Pacjentka: No, niech mnie pan nie osłabia... Wie pan, ile dzieł przedstawiających morze istnieje? Gwoli ścisłości, to tak zwane Mariny. Jest ich całe mnóstwo! A plaża... przecież spojrzę na piasek i zacznę rozmyślać o wytwarzaniu szkła. Psychiatra: Doprawdy, ciężko pani dogodzić... może jakaś przyjemna książka, nie traktująca o sztuce, pani pomoże... Pacjentka: No i to jest coś... dobry pomysł. (rozmarzona) Miło byłoby jeszcze raz przeczytać Władcę Pierścieni... Psychiatra: Widzi pani, a jednak jest jakaś szansa... Pacjentka: (z uśmiechem Mony Lisy) O, tak. Ach, jak przyjemnie znów będzie się wyobrażało: fasady tych wszystkich budowli w Minas Tirith, fortyfikacje w Helmowym Jarze... dobrze byłoby się zastanowić nad genezą norek hobbickich... Przecież autor trylogii na pewno inspirował się pewnymi egzemplami w architekturze... No choćby ten Helmowy Jar... tu na pewno zaistniała pewna fascynacja budowlami obronnymi średniowiecznymi, czyż nie? (patrzy zdziwiona na doktora, który ukrył twarz w dłoniach) Czy wszystko w porządku, panie doktorze? Psychiatra: Tak, tak... jeszcze. (z westchnieniem, splatając dłone i opierając łokcie na stole) Istotnie, pani jest ciężkim przypadkiem... Pacjentka: Nie. To po prostu jest silniejsze ode mnie. (poprawia okulary, przyglądając się uważnie twarzy doktora) Przecież w każdej książce będzie architektura... no przecież bohaterowie literaccy też muszą gdzieś mieszkać... Psychiatra: (chwilę milczy, słuchając słów Heleny) Zaiste, zaiste to prawda... (nagle wstaje i tryumfalnym głosem zdziwionej pacjentce oznajmia) Wiem! Istnieje lektura w sam raz dla pani! LUDZIE BEZDOMNI, Stefana Żeromskiego! (udawanym tonem, gorączkowo patrzy na zegarek) Och, muszę biec, spóźnię się... Po czym ucieka przed pacjentką, usiłującą mu wyjaśnić, że główny bohater na początku powieści odwiedza paryski Luwr, gdzie dostrzega takie dzieła jak Wenus z Milo, Biedny rybak, Amor i Psyche, itd. Wnętrze kolegiaty w Klimontowie. Fotografia wykonana w maju roku 2014. Miłego Dnia! ... Dekoracje według własnego uznania. Najlepiej jakieś szkolne. Role: - Stefan - Zbyszek - Mariola -Nauczycielka - Zuzia - Kasia - Marcelina Na scenę wchodzi Stefan i Zbyszek. Są zmęczeni, mają plecaki przewieszone przez jedno ramię. Gdy się zatrzymują na środku rzucają je. Zbyszek w publiczność, a Stefan o ścianę za nimi. Stefan: Zbyszek, co Ty wyprawiasz! Zbyszek: Jak to co? Plecak odkładam. Stefan: Ale odkładaj tak, aby nie trafiać w takie piękne dziewczyny! Zabiera plecak Zbyszka. Tak naprawdę trafił on w jakiegoś chłopaka z widowni. Stefan: A teraz przygotujmy się do lekcji, bo nam Kruczykowa znów jedynki postawi. Zbyszek: Jak by ci zależało na dobrych stopniach. Stefan: A zależy, Bo w przeciwieństwie do ciebie mam powody. Zbyszek: Taa? A jakie? Stefan: Jeszcze tego nie wiem... Ale mam! Zbyszek: Interesujące. A wiesz, że ja akurat mam powodu do nauki! Stefan: Tyyyy? Zbyszek: Tak ja. Ponieważ mam dziewczynę. Powiedział dumnie. Stefan się śmieje, przewraca i turla ze śmiechu. Stefan: Ty, Ty masz dziewczynę!? Hahahahaha! Dawno tak dobrego dowcipu nie usłyszałem! Zbyszek: Pff. Zazdrościsz. Chcesz, to mogę cię z nią zapoznać. Stefan: Dawaj! Niech zobaczy co to znaczy prawdziwy facet! Zbyszek: Mariolaaaa! Na scenę wbiega Mariola. Mariola: Cześć, chciałam ci coś powiedzieć... Zbyszek: To później. Najpierw chciałbym ci przedstawić Stefana. Stefan to Mariola. I co, kopara opadła? Stefan: No miałeś rację. Ale ona chce ci coś powiedzieć, więc sobie usiądę. Idzie na publikę i siada komuś na kolana Mariola: Ta, super, ale zrywam z tobą. Zbyszek jest zdziwiony. Stefan znów się śmieje i wraca na scenę, a Mariola sobie poszła. Stefan: Wygląda na to, ze nauka jest ci jednak obojętna. Zbyszek z wyrzutem wyszedł wraz z rozbawionym Stefanem. A po nich pojawia się nauczycielka z trzema uczennicami - Zuzią, Kasią i Marceliną. Nauczycielka: A tu jest świetlica. Miejsce gdzie... Przepraszam, czy ja wam przeszkadzam? Zuzia: Nie, skąd ten pomysł? Nauczycielka: bo ciągle rozmawiacie! Kasia: Marcelina nam opowiadała o swojej siostrze. Pewnie pani kojarzy Ilonę? Nauczycielka: Naturalnie! Co u niej słychać? Marcelina: Dobrze, wykłada chemię. Nauczycielka: Uuu, a gdzie? Wszystkie razem: W Biedronce! Nauczycielka: Och... Wiedziałam, że jest zdolna, ale nie spodziewałam się po niej... no... Biedronki! Marcelina: Życie potrafi być zaskakujące. Kasia: Proszę panią, Zuzia chciałaby coś powiedzieć. (szturcha Zuzię) Nauczycielka: Zuziu? Zuzia: Jak na panią patrze, tą sądzę, ze zniszczyłabym panią, gdybym oblała painą mleczkiem do demakijażu. Nauczycielka: Marsz do konta! Marcelina: Warto było? Zuzia: Bardzo! ^.^ Kasia: O głupoto, bądź pozdrowiona! Zuzia: Ty Kasia jesteś jak słoik po ogórkach. Pusta, zakręcona i śmierdzisz! Kasia: A ty jesteś gruba! Marcelina: Ale jak ona stoi na wadze to widzi swój PESEL, a nie jak ty, numer telefonu. Nauczycielka: No dobrze, same chcecie. Ogłaszam koniec zwiedzania. Wszystkie trzy: I dobrze. Opuszczają scenę. Wbiega jeszcze raz Zbyszek i Stefan Stefan: Ale po co my idziemy po te plecaki? Zbyszek: Bo tam mamy książki, i bez nich nie możemy uczestniczyć w lekcji. Stefan: I o to chodzi! Zbyszek westchnął. Oboje wzięli plecaki i wyszli. Po krótkiej chwili wracają bez plecaków, wraz ze wszystkimi aktorami. Kłaniają się. Drodzy nauczyciele, koleżanki, koledzy! Pora zaprezentować nasze przygotowania do dzisiejszej uroczystości oraz nasze plany na przyszłość. Wiola: Kurde, mama mi znowu źle kanty w dresach zrobiła. (wchodzi na halę i poprawia spodnie) Cześć Wiki. Wiktoria: No siema. Żeś się odstawiła na zakończenie roku. (śmieje się pod nosem) Wiola: No wiesz, wyjściowy dresik (obie wybuchają śmiechem). Przecież przez trzy lata mówiłam, że to zrobię. (uśmiecha się od ucha do ucha) Wiktoria: No tak, po tobie to można się było tego spodziewać. (uśmiecha się) Wiola: Oj tam. A gdzie się wybierasz do liceum? Wiktoria: Puszkin, wiesz, prestiż i te sprawy. Wiola: Wiem, wiem. Gdyby nie on, to napoje tylko w butelkach by były. Wiktoria: Serio? Kułaś przez trzy lata i nie wiesz, kto to jest Puszkin? Wiola: Wiem, rosyjski uczony, który wymyślił konserwy. Wiktoria: Ale w sumie nieważne. A Ty gdzie idziesz? Wiola: Nie wiem, gdzieś, gdzie jest rozszerzona biologia i geografia . Wiktoria: Czemu ? Przecież Ty nigdy nie przepadałaś za geografią, a mapy cię przerażały! Wiola: Ale wiesz, biologia, bo jestem poważnym ekologiem ! Jestem przeciwnikiem marnowania papieru ! Podręczniki to najlepszy przykład ! Spójrz, czy ja kiedyś ich używałam ? Wiktoria: No nie. Ale czemu geografia ? Wiola: Bo bardzo lubię poznawać naszą najbliższą okolicę. Zwłaszcza, kiedy organizuję wycieczki krajoznawczo-turystyczne… bez opiekuna, oczywiście. Wiktoria: Wiesz, ja tam idę do mat-fiz-u. Wiola: Tak, zadania z matmy to ja rozwiązuję… ni w pięć ni w dziesięć. Wiktoria: Pamiętasz, co pani z matmy mówiła? (podnosi karton z napisem „CENZURA”) Licz poprawnie! Wiola: He, he he, he hehehe, uśmiałam się jak kóń. A fizyka ? Najlepiej pojęłam zjawisko parowania. Cała moja wiedza paruje ok. 3 min przed sprawdzianem. Chociaż może po prostu na mój mózg działa siła oporu. To też jest możliwe. Wiktoria: To gamoniu, może chociaż powiedz, czego się przez te trzy lata nauczyłaś. Wiola: Gry aktorskiej. Umiem doskonale zagrać ból głowy czy brzucha, gdy w następnym dniu ma być kartkówka. Umiem się ekspresowo ewakuować ze szkoły dzięki edb. Dobra, umiem jeszcze zrobić usta - usta, ale to tak przy okazji. Ponadto umiem wykorzystać w praktyce wiedzę nabytą na chemii. Alkohole... Doskonale znam ich właściwości. Wiem z czym mieszać, z czy nie mieszać... ale w sumie... Mieszania nie polecam...A Ty czego się nauczyłaś? Wiktoria: Dzięki lekcjom wf-u i naszemu ukochanemu wuefmenie nauczyłam się szybko biegać … do lodówki (śmieją się). Ale nie zapominajmy o perfekcyjnym niemieckim i talencie muzycznym… Razem: Du… Du hast… Du hast mich! Wiola: Gdyby jeszcze nie to „der” i „das” … Wiktoria: …to byliby Niemcy z Nas! Wiola: Dobra, zwijamy się. Lecim na to zakończenie roku i wakacje! (przybijają piątkę) Wiktoria: No co Ty robisz? Podwójna! (Przybijają podwójną piątkę) (wychodzą z sali) Kategoria: Życie szkoły Temat: Zakończenie roku, pożegnanie klas Autor: Mirosława Białkowska Odbiorcy: Klasy IV-VIII Scenariusz uroczystości pożegnania klasy óśmej szkoły podstawowej. Zawiera fragmenty wierszy i piosenek. Imprezę rozpoczyna nagrany na ta­śmę magnetofonowej dzwonek budzi­ka, a następnie zmontowane fragmen­ty dwu piosenek „Elektrycznych Gitar”. Dzwonek mnie obudził rano,wyglądam przez drzwi,nagle nogi mam jak z waty,czy to jeszcze mi się śni?Jednak się zebrałem w sobie,o co chodzi, pytam marszcząc groźnie brwii słyszę...Co ja robię tu? Co ty tutaj robisz?Dwanaście ciężkich, szczerozłotych koron moją głowę zdobi... itd. Śpiewając piosenkę, wolno, na scenę wchodzą wykonawcy. Wszyscy Dnia pierwszego wrześniaRoku pamiętnegoPrzywiedli nas tutaj,Nie wiemy wypłoszone,Buzie nas tutaj czekaDzieciaki kochane?Mama nie pomoże,Weź nas w swą opiekęDobry Panie Boże. Po wykonaniu piosenki wszyscy sia­dają po turecka lub na niskich krze­sełkach, pozostając „na pokładzie”. Podnoszą się tylko poszczególni wy­konawcy na czas recytacji i śpiewu. Na scenę wchodzą narratorzy. Narrator I Z „Dziennika pokładowego”: 1 września ... r. [1] Na nasz statek zamustrowała nowa załoga – SAMI NO­WICJUSZE... Kompletny brak do­świadczenia. Przed wypłynięciem w długi rejs będą zdobywać pierw­sze doświadczenia oczekując na re­dzie. Narrator II Rzeczywistość okazała się nie taka straszna, jak się pierwotnie obawia­no. Nasz roczny pobyt na redzie upły­nął szybko, bezpiecznie, w atmosfe­rze przyjaźni i pod troskliwą opieką naszej pani. Narrator I Z „Dziennika pokładowego”: 1 wrze­śnia 1990 r. Narrator II Załoga w komplecie gotowa do wyj­ścia w morze.(...) Dostęp do pełnego scenariusza możesz uzyskać w ciągu minuty, za 9 zł. Dane techniczne: Format pliku: pdf Rozmiar: 1,14 MB + Forma płatności Za scenariusze zapłacisz za pomocą bezpiecznego pośrednika płatności: PayU. Możesz zapłacić przelewem bankowym, kartą płatniczą i poprzez BLIK. + Jak otrzymam scenariusz? Od razu po zapłaceniu za artykuł wyświetli się przycisk umożliwiający pobranie pliku PDF do wydrukowania. Żeby artykuł nie zginął, wyślemy ci także link do pobrania mailem. Będzie aktywny przez 30 dni. POWIĄZANE Z materiałów repertuarowych „Biblioteki w Szkole” korzystam od kilkunastu lat. Sprawdziły się podczas wielu szkolnych uroczystości. Opinia pochodzi z ankiety czytelników, przeprowadzonej w kwietniu 2016 r. Co to za scenariusze? Pochodzą z miesięcznika „Biblioteka w Szkole” i „Wszystko dla Szkoły”, z których szkoły od prawie 30 lat czerpią scenariusze na przeróżne okazje. Ich autorzy to praktycy, którzy zorganizowali wiele przedstawień i apeli; doświadczeni pedagodzy, poloniści, opiekunowie kółek teatralnych. Jak to działa? Każdy scenariusz kosztuje tylko 9 zł. Pobierzesz go w formacie PDF do wydrukowania. Legalnie. Nikt nie zarzuci szkole, że wykorzystuje scenariusz, do którego nie ma praw. Zapłać za pomocą szybkiej płatności elektronicznej i natychmiast pobierz zakupiony scenariusz.

śmieszny skecz o szkole scenariusz