screenplay by David S. Goyer, Justin Rhodes, Billy Ray. story by James Cameron, Charles H. Eglee, Josh Friedman, David S. Goyer, Justin Rhodes. based on characters created by James Cameron, Gale Anne Hurd. Cast: Linda Hamilton as Sarah Connor. Jessi Fisher as young Sarah Connor (body double) Arnold Schwarzenegger ( u/GovSchwarzenegger) as T-800 To be fair, Dark Fate wasn't really woke In all fairness to the filmmakers and to the fans of the movie, Dark Fate didn't really play up the "woke" politics the way I was expecting. I still think that the film is utterly terrible and a complete waste, but "wokeness," IMO, was not one of its many problems. The problems lay in the development 3) Terminator: Dark Fate. Image via Skydance and Paramount. The recent release of Terminator: Dark Fate might prove to be too little too late. The movie had a disappointing opening weekend and is Terminator: Dark Fate - Apple TV. Available on iTunes. Linda Hamilton (“Sarah Connor”) and Arnold Schwarzenegger (“T-800”) return in their iconic roles in Terminator: Dark Fate, directed by Tim Miller (Deadpool) and produced by visionary filmmaker James Cameron and David Ellison. Following the events of Terminator 2: Judgment Day The first two thirds of Terminator: Dark Fate set the table. A new evil Terminator model called the Rev-9 has been sent from the future to kill a Mexican woman named Daniella. Luckily, someone In Dark Fate, a cyborg from the future named Grace (Mackenzie Davis) is sent back in time to protect a young Dani Ramos (Natalia Reyes) from being killed by the most advanced Terminator the oeVF. W ostatnim tygodniu gruchnęły trzy niezwykle interesujące informacje z kinowego box office’u. Pierwsza dotyczyła Jokera, a konkretnie faktu, iż film Todda Philipsa wygenerował w kinach miliard dolarów przychodu. Przy niewielkim jak na hollywoodzkie warunki budżecie (ok. 50 milionów dolarów) uczyniło to Jokera jedną z najbardziej kasowych ekranizacji komiksów i najbardziej kasowym filmem tylko dla dorosłych (rating R) w historii. I to bez udziału rynku chińskiego, do którego Joker nie został dopuszczony. Druga informacja to wyniki finansowe najnowszego Terminatora. Szósta – acz udająca trzecią – część serii okazała się kompletną klapą. Kosztujący blisko 200 milionów dolarów film schodzi właśnie z ekranów kinowych na całym świecie. Przychód ze sprzedaży biletów wyniósł 233 miliony dolarów – ale producenci filmu dostaną najwyżej 2/3 tej kwoty (same kina też muszą zarobić – a za granicą również dystrybutorzy). Do tego należy doliczyć niebagatelne koszty marketingowe. Najbardziej ostrożne rachuby mówią o łącznej stracie sięgającej 100 milionów dolarów. I raczej nic nie wskazuje na to, aby film miał zyskać status kultowego i odrobić straty w sprzedaży DVD i Blu-Ray. No i w końcu trzecia wiadomość – po pierwszym tygodniu w kinach, reboot Aniołków Charliego zaliczył spotkanie z glebą tak piorunujące, że nie wszyscy zdołali się z tego otrząsnąć. Wpływy z biletów kinowych na całym świecie wyniosły ok. 28 milionów dolarów. Co gorsza, produkcja zadebiutowała na trzecim miejscu box office’u. Teraz może być tylko gorzej, i niewykluczone, że do końca listopada Aniołki znikną z ekranów kin. Jakie może być wyjaśnienie tego fenomenu? Bardzo proste – jeśli wierzyć amerykańskim portalom zajmującym się popkulturą. Otóż zadziałała tu ukryta nienawiść do kobiet. Ta potworna przypadłość na którą cierpią mężczyźni. Przypadłość wyjątkowo złośliwa, sprawiająca, że faceci nie dość, iż nie chcą chodzić do kina na filmy akcji z kobiecymi bohaterkami, to jeszcze telepatycznie zniechęcają do kinowych wypadów żeńską część widowni. Ba, przypadłość tak perwersyjna, że skrywająca się przez całe dekady, nakazująca tym samym ludziom chodzić do kina na pierwsze Terminatory i Aniołki Charliego, a ukazująca swą perfidną gębę dopiero pod koniec drugiej dekady XXI wieku. No bo jak to inaczej wyjaśnić? Jedno trzeba jednak remake’owi Ghostbusters oddać. Nie zrezygnował całkiem z elementów horroru. Naliczyłem w filmie przynajmniej cztery przerażające istoty. Ktoś mógłby powiedzieć, że może lepiej nie obrażać połowy widowni przed premierą filmu, sugerując – jak reżyser nowego Terminatora, czyli Tim Miller – że jeśli komuś nie spodoba się nowa żeńska bohaterka, to znaczy, że jest mizoginem. Troszkę to nastawia ludzi negatywnie, troszkę brzmi jak szantaż i troszkę odbiera ochotę na zakup biletu. Ktoś inny mógłby zauważyć, że stwierdzenia reżyserki Aniołków Charliego – skądinąd sympatycznej Elizabeth Banks – pełne pretensji o to, że zwiastun jej filmu nie został przyjęty hurraoptymistycznie, też raczej odstraszą widzów, niż zachęcą do dania filmowi szansy. Jeszcze ktoś inny stwierdziłby, że może lepiej nie polegać za bardzo na klace robione przez tzw. “access media” (czyli publikacje żyjące z dostępu do wytwórni hollywoodzkich), bo większość kinomaniaków wyczuwa przebijający z tych pism i serwisów internetowych fałsz. Nawet przeciętny widz domyśla się, że Jokerem straszono z niechęci wobec Todda Philipsa, a najgorszy chłam zbiera pozytywne recenzje za poglądy polityczne twórców, tudzież szczodrość producentów. Będą też tacy, którzy rzekną, że współczesne kino akcji obsadzające w rolach głównych kobiety wzoruje się nie na najlepszych dziełach gatunku, ale filmach, które ciężko nawet nazwać klasą B. Nie na Szklanej Pułapce, Predatorze, Terminatorze czy Obcym (ojej, czy dwa ostatnie filmy nie miały przypadkiem kobiecych protagonistek?), które koncentrują się na swoistej “drodze przez mękę” do ostatecznego triumfu, ale na najtańszych macho-produkcjach, które w latach 80. trafiały prosto na wideo, a sukces finansowy zawdzięczały tylko bardzo niskim kosztom produkcji. Współczesne heroiny nie naśladują wczesnego Bruce’a Willisa, czy nawet Arniego albo Stallone’a… ale późnego Stevena Seagala. I wiecie co ten ktoś mógłby jeszcze dodać? Otóż mógłby powiedzieć, że jeśli już film ma być pozbawioną głębszego przesłania fantazją na temat arcysilnej bohaterki, której nikt nie jest w stanie stawić czoła, to warto byłoby obsadzić w tej roli aktorkę, która nie wygląda na przedszkolankę. Skoro w Commando grał Schwarzenegger, nie Woody Allen, to chyba logiczne jest, że żeńska “power fantasy” pasuje raczej do Giny Carano niż Kristen Stewart. Ten moment, kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że film Tarantino ma więcej motywów gwiezdnowojennych niż nowe Gwiezdne Wojny. Nie wątpię, że pojawiłyby się też głosy zwracające uwagę na to, że te wszystkie wspaniałe nowe filmy promujące silne postaci kobiece, są po prostu głupie. Pełne dziur logicznych. Zupełnie jak gdyby scenarzyści i reżyserzy, usłyszawszy, iż siła motywów i przesłania filmowego jest ważniejsza od całkowitej spójności wątków, uznali, że to przyzwolenie na lenistwo i ogólną durnotę. Zupełnie jakby nie rozumieli efektu skali, nie mieli świadomości, że jedną czy dwie głupoty można przegapić, ale bombardowanie wylewającym się z ekranu brakiem sensu jest dla przeciętnie inteligentnego widza nie do wytrzymania. No więc nie wątpię, że pojawiłyby się właśnie takie głosy. Tak ludzie tłumaczyliby klapę żeńskiego rebootu Ghostbusters i fakt, że Gwiezdne Wojny jako marka w ciągu 4 lat straciły połowę swej wartości. W tym upatrywaliby przyczyn setek milionów dolarów strat, jakie poniosły wielkie studia i być może nieodwracalnych upadków popularnych niegdyś serii filmowych. Dlatego – twierdziliby – wszyscy uwielbiali Sarę Connor i Ellen Ripley – a nikt nie lubi Rey. Ale nie słuchajmy tych głosów. To jacyś mizoginii gadali. 12:14 zanonimizowany127045020 Generał Dam szansę, obejrzę w kinie 12:15 Mi to wystarczy, oby sie przyjemnie ogladalo. Nie place za bilet bo mam "abonament" i jesli okaze sie to mizerne to wyjde dla oszczedzenia czasu :) 12:28❓ Coś mi tu nie pasuje. Terminator który jest jak widać średniakiem ma 55 na metakrytyku, ale już taki Joker który podobno jest wybitnym arcydziełem ma już 59, lol. Niech się w końcu zdecydują z tą nomenklaturą bo to trochę mylące. 12:38 odpowiedz4 odpowiedzi mirko8142 Dywizjon LGA 1150 Cameron już planuje kontynuacjęNie jest reżyserem czy scenarzysta. Jest tylko producentem, jak rachunek jest ok to czemu nie. Ja już nie planuje przygody z ta seria 13:54 odpowiedzzanonimizowany126358219 Senator To że nie przebije klasyków to normalne było. Ważne, że jest lepszy od pozostałych części. post wyedytowany przez zanonimizowany1263582 2019-10-23 13:55:25 14:03😐 odpowiedzKMyL119 SnowflakesEverywhere @NightBosmanCoś mi tu nie pasuje. Terminator który jest jak widać średniakiem ma 55 na metakrytyku, ale już taki Joker który podobno jest wybitnym arcydziełem ma już 59, lol. Niech się w końcu zdecydują z tą nomenklaturą bo to trochę się, ale - wynik nie ma wartości, bo liczy się uzasadnienie wyniku, czyli treść a zarazem najpopularniejszy komentarz pod trailerem brzmi Being a Predator, Star Wars or Terminator fan is really hard these szczerze mówiąc, to po obejrzeniu trailera zaczynam go rozumieć... 16:40😐 odpowiedz6 odpowiedzi Alekde VIP jak wypadł gorzej od części III to będzie bardzo przykro. 22:28 Malo przekonywujace wrazenie mi to daje... 23:21😊 odpowiedz2 odpowiedzi Burdi2352 Centurion Jak obejrzę to ocenię , nie ocenię filmu póki go nie zobaczę ,natomiast jeśli chodzi o recenzję krytyków to ja nie biorę ich pod uwagę , ponieważ krytykom płaci się za krytykowanie ;) Jestem wielkim fanem serii "Terminator" i z pewnością go obejrzę czy to w kinie lub na DVD . 13:08😐 Otwierająca scena zabija poprzednie Terminatory. To, kim zrobili Arnolda woła o pomstę do spoiler, UWAGA! (dotyczy pierwszych minut filmu):Film zaczyna się sceną w... spoiler start... barze gdzieś w Guatemali, gdzie w 1998 roku (3 lata po wydarzeniach z T2) Sarah z Johnem zostaje namierzona przez jednego z kolejnych T-800, który zabija młodego z Shotguna. Tym T-800 jest Carl, który później pojawia się grany przez Arnolda na ostatnie pół godziny filmu - pozbawiony dalszych rozkazów zaadoptował się do środowiska ludzi, wziął ślub i sobie szczęśliwie żyje w domku na wsi z rodziną, przybranym synem i kobietą, która uratował z rąk jakiegoś damskiego boksera :P Poruszony sumieniem przez 20 lat wysyła smsy Sarze z namiarami lokacji, gdzie pojawią się kolejne Terminatory :PPPPPP spoiler stopPowyższy spoiler to nie żart, naprawdę tak to wymyślili w tym filmie :PZ ekranu WYLEWA się CGI, które jest podobnych lotów co w... hmmm... jak to ostatnie gówno się nazywało? Genisys? Poprowadzenie akcji to kalka T2 tyle, że bardziej nieudolna, gorzej nakręcona, z gorszymi efektami i większym poziomem absurdu. Feministki pewnie będą zadowolone z babskiej obsady w postaci obrońców ludzkości, ale ta patykowata laska z wydłużoną szyją grająca naczelną wojowniczkę wygląda, jakby znalazła się tam przez przypadek albo dopiero co wróciła z jakiejś imprezy, na której urwał jej się film i nie wie co się w okół niej dzieje. Nikt nie kibicuje Meksykańce, żeby przeżyła, bo każdy ma na nią wywalone - reżyser zapomniał zadbać o to, żeby widzowi na niej choćby trochę zależało. Linda ma chyba ze sto lat i głos jak prababcia, ale i tak jest najjaśnieszym punktem ten całej miernej - kupa g. Poziom podobny do zniesmaczony i rozżalony. Niech już nic nie kręcą w tym świecie. DOŚĆ! post wyedytowany przez jasonxxx 2019-10-30 13:21:38 17:04 Jestem już po i powiem tak efekty i oprawa WOW, poza tym stary dobry terminator. Całkowicie nie zgodzę się z przedmówcą. Jest o wiele lepiej niż się spodziewałem, deklasuje nie tylko część III i pozostałe z najgorszym genesys, ale dobrze się wpisuje w wydarzenia po części drugiej. Najgorzej moim zdaniem sprawdza się montaż bo są pewne niedopowiedzenia tj. sceny gdzie musimy się domyślać czemu Rev-9 nie wrócił od razu do akcji, ale tak samo było i w części drugiej. Ode mnie mocne gdzie poprzednie oceniam na (T3 - 4/10, T:R - 4/10, T:G - 3/10), T1-10/10, T2- 8/10. 02:18 BO. T:DF to niespełna USD 30m - chyba jednak nie zarobi na kontynuację :) 00:03 golu dwa niusy, które zupełnie sobie przeczą :-DByłem dzisiaj w imaxie, z racji że akurat jestem na zleceniu i mam czas i chyba tylko dla zatwardziałych już zostało powiedziane. Z bardzo niewielu plusów można zaliczyć Linde, Arniego i w sumie pana meksykanina. Faktycznie Linda ma że 100 lat, ale przynajmniej nie próbowali ani ona nie próbowała (chyba) zamienić się w kupkę plastiku, tylko zestarzała się, że tak powiem, z jak to Arni. Chyba lubi mimo wszystko tę rolę. Chociaż zrobiono mi jeszcze większą krzywdę, niż w genisys. Tam chociaż nadmienili, dlaczego się mocno przymykając oko na te wszystkie "polityczne sytuacje", (feminizm, antymeksykańskość) fabuła niestety kompletnie bez ambicji i dość bez sensu. "Innowacyjne" pomysły z dupy. Naprawdę. Żaden z tych twistow nie był dobry. Już bardziej mi się genisys kleił. Obsadowo jeśli wziąć pod uwagę kwestie uczenia się t800, to w reżyserskiej wersji t2 jest temu poświęcona cała dobra scena - polecam. Ale tak czy inaczej t800 sam sobie tego nie mógł dość nieźle wypadł ten cały każde jego wejście wprowadzało pewien niepokój, bo fakt faktem, siał demolkę bez kompromisu. Chociaż do grozy, której wystarczało zimne spojrzenie i powtarzający się sampel w t2 nie ma ujdą, ale za mało samych terminatorów a za dużo samolotów i innych bzdetów. I młody t800 słabo wypadł. Rekreacja w prologu genisys lepszaOgólnie możecie mnie wieszać na haczyku nienawiści, ale genisys uważam za co najmniej niezły. Najgorsza część 3 i niestety ta nowa, salvation też był całkiem w porządku, muszę go sobie odświeżyć. Oczywiście na pierwszym miejscu t2. 03:00😂 odpowiedzzanonimizowany12249164 Legend Film jest w plecy 100 mln kontynuacje to zobaczymy za 10+ lat 6 października 20196 października 2019 Breaking Bad, Doctor Sleep, Doktor sen, El Camino, Filmołaz, In the Tall Grass, Irlandczyk, Lucy in the Sky, Midway, Motherless Brooklyn, Osierocony Brooklyn, Terminator: Dark Fate, Terminator: Mroczne przeznaczenie, The Irishman, The Lighthouse, The Report, W wysokiej trawie Przyszedł październik, kilka filmów z poprzedniego odcinka Filmołaza miało już swoją premierę (Ad Astra, To: Rozdział II, Rambo), na kolejne nie będzie trzeba długo czekać, tymczasem na horyzoncie pojawiają się już kolejne nowości warte uwagi. Ale czy na pewno? Zapraszamy na kolejną porcję filmowych zapowiedzi z naszym krótkim komentarzem do nich. In the Tall Grass (W wysokiej trawie) – Nie wiedziałem, że Vincenzo Natali kręci jakiś nowy film dla Netflixa, a tymczasem okazuje się, że będzie to ekranizacja opowiadania Stephena Kinga i Joe Hilla pod tym samym tytułem. Crowley: Normalnie nie ekscytowałbym się kolejnym horrorem, tym bardziej spod znaku czerwonego “N”, ale nazwisko reżysera i scenarzysty pozwala mieć nadzieję na coś przyzwoitego. SithFrog: Wygląda obiecująco, kino grozy przeżywa swój renesans. Martwi mnie tylko nazwisko Kinga, bo często w przypadku jego twórczości klimat wciąga, ale finał jest rozczarowujący. Crowley: W wysokiej trawie jest opowiadaniem. Tu pointy wychodzą Kingowi znacznie lepiej niż w powieściach. A tak po cichu po prostu chciałbym, żeby Natali znowu stworzył coś na miarę Cube. El Camino: A Breaking Bad Movie (El Camino: Film “Breaking Bad”) – Czy filmowa kontynuacja kultowego serialu to tylko żerowanie na nostalgii jego miłośników, czy może będzie to pełnokrwista produkcja? Crowley: Przyznaję bez bicia, że nie obejrzałem ani jednego odcinka serialu. Warto? Razorblade: Serial? Tak. Film? SithFrog nam sprawdzi… prawda? Crowley: Jeśli będzie słabe i na Netflixie, SithFrog na pewno to obejrzy. Ale wracając do sedna. Nie ma Bryana Cranstona – domyślam się, że umarł na koniec serialu. Czy on nie był główną siłą napędową? Czy bez niego Breaking Bad będzie miało sens? SithFrog: Warto, nie bez powodu “Breaking Bad” uznaje się za jeden z najlepszych seriali w historii TV. Problem w tym, że domknięto go bardzo ładną, szekspirowską klamrą i nie widzę potrzeby dalszego drenowania tej historii. Tym bardziej, że nie wiem czy Pinkmann może to pociągnąć solo… Pquelim: Nadal nie wytrzymałem pierwszych sześciu odcinków pierwszego sezonu. Wiem, że warto, ale nie wiem kiedy znajdę czas. Film poleci, lub zadenuncjuje nam SithFrog. Crowley: Ciekawe, czy w ogóle da się to obejrzeć bez znajomości serialu. Niestety cztery sezony czegokolwiek to dla mnie w tej chwili raczej abstrakcja. Razorblade: Pewnie się da… pytanie tylko po co? SithFrog: Sezonów jest pięć. Po takiej historii jak w serialu film bez tego kontekstu nie ma kompletnie sensu. Pquelim: Sezonów pięć, ale naprawdę dobrych tylko dwa. Tak słyszałem. DaeL: Nie, w zasadzie cały serial trzymał poziom, po prostu zdarzały się pojedyncze irytujące odcinki albo wątki i trochę dreptania w miejscu. Ale jako całość Breaking Bad to jedna z najlepszych produkcji telewizyjnych w historii. To powiedziawszy, przypuszczam, że z filmem stanie się tak jak z serialem “Better Call Saul” – nawet dobry spin-off, po takim zakończeniu, sprawia wrażenie odcinania kuponów. Lucy in the Sky – Tego filmu prawdopodobnie w Polsce nie obejrzymy w żadnym kinie, ale Natalie Portman i film o lotach w kosmos brzmią obiecująco, prawda? Crowley: Niestety po premierze na festiwalu w Toronto film został wręcz zmasakrowany, chociaż wydawało się, że Portman może w tym roku znowu zawalczyć o Oscara. Pquelim: Natalie Portman nie ma ostatnio wyczucia w doborze swoich filmowych ról. “Anihilacja” i “Vox lux” nikogo raczej nie porwały, a “Lucy in the Sky” nazywane jest wydmuszką po “Grawitacji” Cuarona. Panią Portman bardzo cenię i życzę samych sukcesów, ale ten film zdecydowanie odpuszczam. Crowley: Był czas, że Natalie Portman mogłem oglądać 24 godziny na dobę. Potem zaczęła grać z dziwną manierą i przyznam szczerze, że coraz bardziej mnie zniechęca do oglądania filmów ze swoim udziałem. SithFrog: Zgadzam się, gdzieś w okolicy “Black Swan”, od tamtej pory ciągle ta sama zbolała mina “jej, sama przeciw wszystkim”. Lucyna na niebie nie wygląda zachęcająco. Terminator: Dark Fate (Terminator: Mroczne przeznaczenie) – W kinach morduje właśnie Sylwester Stalone, po raz kolejny wcielający się w rolę Johna Rambo, a już za momencik do boju stanie inna gwiazda minionej epoki – Arnold Schwarzenegger w roli terminatora. Czy dla tej serii jest jeszcze nadzieja? Crowley: Ludzi odpowiedzialnych za wszystkie Terminatory nakręcone po części drugiej powinni karnie oglądać filmy Papryka Vege przez 10 godzin dziennie. Jeśli kolejna część to zmieni, będę niezmiernie zdziwiony. Razorblade: No… just leave it alone… it’s already dead… SithFrog: Rambo w kinach, Terminator w kinach, what year is it??? Niby wraca Cameron, niby ma zignorować trójkę, Salvation (tfu) i Genisys (tfu), ale ja już tak bardzo straciłem nadzieję (no fate!), że nie czekam. Pójdę i w najlepszym razie chcę się pozytywnie zaskoczyć. Pquelim: Primo: trzecia część nie była zła. Secundo: reszta to kopanie się po głowie. Zamiast ekscytacji przed premierą nowego Terminatora odczuwam stany lękowe. Tym razem producenci sięgają po rozpaczliwe rozwiązania: wraca nie tylko podniszczony metryką Arnie, ale też równie podniszczona nałogami Linda Hamilton. Reżyseruje człowiek odpowiedzialny za “Deadpoola”. Co może pójść nie tak? Wszystko. Crowley: Kiedyś SithFrog też twierdził, że trzeci Terminator nie był zły i zobacz jak skończył. Ogląda słabe filmy na Netflixie. Zderzenie z tym filmem, zwłaszcza po latach, jest bardzo bolesne. Pamiętacie z niego coś poza gwiazdkowymi okularami i pompowanym biustem? Może jeszcze fikołek żurawiem. Sequele pierwszych dwóch Terminatorów dzielą się na złe i tragiczne. Niestety po zwiastunach ten nowy wygląda mi na kandydata do kaszanki sezonu. Pquelim: Ja pamiętam jeszcze świetnie zwizualizowaną apokalipse według kubrickowskiego (a co!) motywu z Bronią Zagłady. Robiła duże wrażenie, a i do dzisiaj się tak nie zestarzała. SithFrog: Oglądałem niedawno. To nie jest dobry Terminator, ale jako rozrywka do kotleta wchodzi gładko. Also: scena na cmentarzu była dobra. Crowley: Ale w ogóle widzicie jakąś szansę, żeby powstała kontynuacja godna dwóch pierwszych części? Bo mi się wydaje, że czas takich filmów (niestety) już minął. Dopieszczone do granic możliwości filmy akcji zastąpiły komputerowo animowane nijakie, taśmowo robione blockbustery i stosunkowo niszowe produkcje w stylu Johna Wicka i Atomic Blonde. DaeL: Przede wszystkim nie ma za bardzo sensu robić kontynuacji historii T-800 i Connorów, bo ta została ładnie domknięta drugą częścią. Trzecia była niepotrzebna, choć jako swego rodzaju pastisz nawet zdawała egzamin. Paradoksalnie pomysł na przeniesienie historii w przyszłość w Terminator: Salvation był niezły, tylko wykonanie fatalne. To powinien był być po prostu film wojenny. A na Dark Fate – po tym potworku jakim było Genisys – nawet się nie wybieram do kina. Dziękuję, już wystarczy. Jedyny pozytyw w całej produkcji jest taki, że Arnie nie jest już najbardziej kruchą osobę na całym planie filmowym. Bo jest jeszcze anorektyczna terminatorka i Sarah Connor, która wygląda jakby po każdym wystrzeleniu z broni potrzebowała nowej endoprotezy stawu biodrowego. Motherless Brooklyn (Osierocony Brooklyn) – Nie jest to co prawda reżyserski debiut Edwarda Nortona, ale jego poprzedni film można uznać za nieistniejący. Czy ten świetny aktor pójdzie śladami swoich kolegów, którzy z sukcesami przeszli na drugą stronę kamery? Crowley: Kina noir w detektywistycznych klimatach nigdy dość. Zapowiada się nieźle, chociaż odnoszę wrażenie, że Norton powtarza tu sporo ze swojej roli w Lęku pierwotnym. SithFrog: Obsada imponująca, klimat niezły, ale reżyseruje Norton więc byłbym ostrożny z nakręcaniem się. Poza tym po obejrzeniu zwiastuna mam wrażenie jakbym już obejrzał film. Pquelim: Mój cichy faworyt na pozytywne zaskoczenie roku. Ed Norton robi w Hollywood tylko rzeczy, na które ma ochotę. Bruce Willis robi tylko takie, których nie chcę (vide “Glass” i ogólnie większość jego filmografii w XX wieku). To może być mieszanka wybuchowa. Doctor Sleep (Doktor sen) – Adaptacja powieści Stephena Kinga i jednocześnie kontynuacja kultowego Lśnienia. Ewan McGregor w roli Dana Torrance’a, czyli chłopca, któremu udało się przeżyć koszmar przed laty będzie musiał zmierzyć się z tajemniczymi mocami, ale przede wszystkim z legendą arcydzieła Kubricka. Crowley: Po trailerach zakładam, że maksymalnie możemy liczyć na poprawny horror. Powieść czeka na półce, może zdążę przeczytać przed premierą. Razorblade: Książka daleko na liście więc chyba film sam w sobie też poczeka. Niemniej jestem bardzo ciekaw. Zawsze może być opcja że powieść się zaraz przeczyta i obejrzenie filmu będzie tylko formalnością. Trailer obiecujący. SithFrog: Ten film jest jak “Solo”. Nie potrzebowałem wiedzieć jak HanS poznał Czułego, nie potrzebuję wiedzieć co się stało z Dannym. Poprzeczka jest tak wysoko, że nawet nie doskoczą. Wolę zobaczyć “Lśnienie” Kubricka po raz kolejny. Pquelim: Ani książka nie była potrzebna, ani jej filmowa adaptacja potrzebna nie jest. Veto, Kubrick vincit. Crowley: O powieści też wszyscy mówili, że jest absolutnie niepotrzebna, a podobno trzyma poziom. Może i tu się uda? Za Kinga w końcu wzięto się na poważnie, a jego książki mają gigantyczny potencjał, jeśli chodzi o ekranizacje. Razorblade: A wszystko ponoć jest winą jakiegoś fana który powiedział Kingowi, że jest ciekaw co się stało z Dannym… myślicie że da się go namierzyć? The Irishman (Irlandczyk) – Tego filmu chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Scorsese, De Niro, Pacino, Pesci, Keitel razem w akcji. Crowley: Nie czarujmy się – to jest kandydat do filmu roku, a może nawet więcej. Pierwsze recenzje uspokajają, że się udało i ja wprost nie mogę się doczekać, kiedy w końcu zarwę noc z kolejnym gangsterskim filmem Scorsese. Nie ukrywam też, że balon mam nadmuchany bardziej niż dziennikarze TVP przed Euro 2016. Razorblade: Obsada mówi chcę… Scorsese mówi natychmiast… Netflix mówi “It’s a trap”… ufam pierwszym dwóm. SithFrog: Z filmem roku bym nie przesadzał, ale to Scorsese, wiadomo, że w najgorszym wypadku film będzie “tylko” dobry. Najbardziej boję się tych zabiegów z odmładzaniem DeNiro z użyciem CGI. Mam na to alergię. Pquelim: Scorsese to chyba najlepszy obecnie reżyser w formie, ale mój balonik przekuł nieco ślamazarny i niekoherentny trailer. De Niro w komputerze to też dosyć ryzykowny pomysł. Nie nakręcam się, chociaż chciałbym. Crowley: No raczej nie ma co się spodziewać, że panowie koło osiemdziesiątki będą dziarsko hasać po ekranie. Liczę za to na soczyste dialogi. Co prawda Milczenia nie widziałem, ale Wilk z Wall Street był wręcz napakowany energią. Scorsese pokazał już, że potrafi się odnaleźć w dowolnym gatunku i stylu. Troszkę niepokoją mnie za to informacje o epizodycznej budowie fabuły, co w połączeniu z długością filmu może sugerować ciągoty do stworzenia czegoś w rodzaju miniserialu, a nie zamkniętego filmu. Midway – Odpowiednik polskiego kina historycznego, czyli Roland Emmerich, kiepskie CGI, flagi, podniosła muzyka, napompowane przemowy i data premiery wybrana nieprzypadkowo. Crowley: Nie będzie to Dunkierka ani Szeregowiec Ryan, to pewne. Ale ja bym te tabuny samolotów obejrzał na wielkim ekranie. Trochę jak Sharknado. Razorblade: Ale za “Dzień Niepodległości” to Ty Emmericha szanuj. Niemniej mówiąc wprost – ktoś chyba za dużo ctr+c i ctr+v wpakował na samoloty i wybuchy, ale mimo wszystko mam nadzieję że będzie się to lepiej oglądało niż “Pearl Harbor”. Crowley: Dzień niepodległości to jeden z bohaterów mojego dzieciństwa. Do tej pory pamiętam okładkę kasety VHS z wypożyczalni i wybuchający Biały Dom. A jeszcze lepsze były Gwiezdne wrota. Potem reżyser niestety gdzieś się zagubił (po drodze był jeszcze niezły Patriota) i Midway raczej nie będzie jego powrotem do chwały. Razorblade: Może i nie, ale jeśli zapewni solidne rozrywkowe kino w klimacie wojennym to kto wie… Chociaż trailer niestety bardziej wskazuje że będzie to patetyczna produkcja z motywem “zarządzają nami debile ale i tak sobie poradzimy bo jesteśmy zajebiści”. SithFrog: CGI wygląda dramatycznie źle, szykuje się drugie “Pearl Harbor” czyli katastrofa. Poprzednik miał chociaż cudowny kawałek Faith Hill (“There you’ll be”) na OST. Tutaj nie widzę nic, na co warto byłoby czekać. Chyba, że wpadnie w przedział “tak zły, że aż dobry”. Pquelim: Emmerich pozazdrościł Michaelowi Bayowi “Pearl Harbor”. Odczekał więc stosowny czas (dokładnie 18 lat) i robi po swojemu. Trailer powala… brzydotą CGI. Szykuje się kolejny przepłacony koszmarek. Razorblade: Niech sobie będzie koszmarkiem… byle lepszym od “Pearl Harbor” czyli bez niekończącego się romansu… SithFrog: Bycie lepszym od “Pearl Harbor” to nie jest wysoko zawieszona poprzeczka. Raczej taka leżąca na ziemi, a nawet trochę zakopana. Crowley: Aż takie złe to było? Przyznam szczerze nie pamiętam, ale sam atak chyba mi się podobał. Ja bym po prostu chciał, żeby ten Midway był samolotowym odpowiednikiem filmu o wielkich robotach walczących w wielkimi potworami. Takim Pacific Rim, tylko dobrym. The Report – Adam Driver na tropie skandalu z torturowaniem więźniów przez CIA. Amazon rzuca wyzwanie Netflixowi. Crowley: Obejrzę dla samego Drivera, chociaż obawiam się jednostronnej agitki politycznej. Z drugiej strony przed seansem Spotlight miałem podobne obawy. SithFrog: Zobaczymy jak wyjdzie w praniu, ale zgadzam się. Wygląda to jak nadęta i moralnie słuszna krytyka ówczesnej działalności CIA. Czuć delikatny smrodek idealizmu. Pquelim: Mógł być najważniejszy film roku. Recenzję wskazują, że jest niewyważona polityczna agitka. Ale i tak obejrzę, bo temat wyjątkowo mnie rajcuje. No i Kylo Ren w drugiej (po “Milczeniu”) poważnej roli w karierze. Crowley: Driver zagrał już dwa razy główną rolę u Jarmuscha, za BlacKkKlansman dostał nominację do Oscara (inna sprawa, czy słusznie), wystąpił w Człowieku, który zabił Don Kichota i zobaczymy go jeszcze w Historii Małżeńskiej, która dla mnie jest absolutnym czarnym koniem końcówki roku (w kolejnym Filmołazie na pewno o niej napiszemy). Nie powiedziałbym, że to dopiero jego druga poważna rola. Pquelim: Poważna, a nie trudna. Aktorem jest niezłym, temu nie przeczę. Ale mam starwars effect w jego przypadku. Nie mogę spojrzeć na niego z powagą i nie wybuchnąć śmiechem. The Lighthouse (Jeśli byłby grany w Polsce, to pewnie pod tytułem w stylu “Dwóch mężczyzn i morze: Latania”, albo “Batman kontra Zielony Goblin”) – To najdziwaczniejszy film w dzisiejszym zestawieniu. Dwóch aktorów, archaiczny wygląd, tajemnica i powszechny zachwyt festiwalowych publiczności. Crowley: Przerost formy nad treścią, czy wybitny mały film? Sam nie wiem, ale jestem ostrożny w stosunku do takich wynalazków. Razorblade: A ja jestem mocno na tak i nie mogę się doczekać. Mam nadzieję że będzie to fenomenalna uczta. Tym bardziej że zobaczymy tu Willema Dafoe któremu ufam w ciemno. Tyle tylko że ja tam lubię film o facecie jadącym na kosiarce przez USA, więc… Crowley: Jeśli masz na myśli Prostą historię Lyncha, to nie jesteś sam. Mi Lighthouse przypomina raczej Pi albo Mandy. Tyle że takie eksperymenty zawsze są na granicy między geniuszem a wariactwem. Na pewno fajnie, że Pattinson próbuje sił w takich produkcjach. Razorblade: No raczej że “Prostą historię”. O właśnie. Pattinson… matko, mam nadzieję że tego nie schrzani bo zwyczajnie za nim nie przepadam. Co do przypominania – może to efekt ostatnio odświeżonego “12 gniewnych ludzi” ale jednak mam nadzieję że to eksperyment idący w tę stronę… SithFrog: Pattinson potrafi, o niego się nie martwcie (polecam “Good time” jeśli myślicie, że on umie tylko gapić się obleśnie na laski i błyszczeć ;). Tu będzie fifty-fifty. Albo pięknie nakręcona nuda w stylu “Romy” albo coś naprawdę zjawiskowego. Liczę na to drugie, bo Dafoe zazwyczaj gwarantuje jakość. Pquelim: Reżyseruje specjalista od designu, więc raczej przerost formy. Już chwalone “VVitch” Eggersa wydawało mi się nieco hermetyczne (chociaż wciąż dobre), teraz zapowiada się eskapizm w niedopowiedzeniach i botakach. Wiele zależy od aktorów (o Dafoe się nie martwię, Pattinson może udźwignie), ale jeszcze więcej – od scenariusza. A ten pisali specjalista od designu, wraz ze swoim bratem – doktorantem na nowojorskiej uczelni artystycznej. Więc.. Crowley: Masz coś do artystów? 🙂 Ale właśnie Witch nie oglądałem, a podobno warto. Fajne jest to, że z trailerów niewiele wynika, oprócz tego, że będzie wariacko. Dużo zależy od tego, czy szaleństwo pojawi się dopiero w końcówce, poprzedzonej godziną siedzenia w latarni morskiej, czy uda się napięcie utrzymać przez cały seans. Film trwa ponad dwie godziny, więc lepiej, żeby coś się w nim działo. SithFrog: Za każdym razem gdy Pq używa argumentu typu “botak” gdzieś na świecie umiera panda. Arnold Schwarzenegger w roli Terminatora to jedna z najważniejszych ról w historii kina. Niestety kolejne próby stworzenie równie kultowych części już nie były tak udane jak te pierwsze. Być może seria powróci do dni chwały, a ma w tym pomóc najnowszy „Terminator: Dark Fate„, którego zwiastun możecie sprawdzić poniżej. Arnold powraca do swojej roli, co oczywiście cieszy, ale niestety nie będzie ona pierwszoplanową. Za to przed szereg wyjdzie nie kto inny jak Linda Hamilton jako Sarah Connor i już na otwarciu wita nas ogromnym karabinem maszynowym i bazooką. Zwiastun filmu Terminator: Mroczne przeznaczenie, bo tak brzmi polski tytuł, nie pokazuje zbyt dużo z fabuły. Wiemy już, że w nowej odsłonie filmu zobaczymy dwie nowe maszyny. Męska przypomina poprzednie projekty, natomiast kobieta zaciera różnice pomiędzy człowiekiem a robotem. Dochodzi do tego Natalia Reyes, młoda dziewczyna, która ma być kluczowym chronionym elementem filmu. Coś jak Sarah i jej syn w pierwszych dwóch częściach. Ponadto nowy Terminator: Dark Fate nie będzie nawiązywał do poprzednich filmów: „Terminator 3: Bunt Maszyn” (z 2003 r.), „Terminator: Ocalenie” (z 2009 r.) i „Terminator: Genisys” (z 2015 r.). Będzie raczej kontynuacją części „Terminator 2: Dzień sądu”. A kiedy nowy „Terminator: Mroczne przeznaczenie” będzie miał premierę w kinach? Odbędzie się ona jeszcze w tym roku, a dokładnie 8 listopada 2019 r. „Terminator: Mroczne przeznaczenie” z dubbingiem w Canal+ Terminator: Mroczne przeznaczenie (Terminator: Dark Fate; 2019) można już oglądać na antenie Canal+. Film jest emitowany z trzema … „Terminator: Mroczne przeznaczenie”: 57 870 widzów w premierowy weekend Dezerter • 15 listopada 2019 • Terminator: Mroczne przeznaczenie (Terminator: Dark Fate; 2019) mimo zaangażowania samego Jamesa Camerona w postprodukcję radzi sobie słabo w … „Terminator: Mroczne przeznaczenie”: obsada polskiego dubbingu Dezerter • 6 listopada 2019 • Terminator: Mroczne przeznaczenie (Terminator: Dark Fate; 2019) to najważniejszy tegoroczny kinowy dubbing. Dzięki uprzejmości Imperial CinePix prezentujemy listę … „Terminator: Mroczne przeznaczenie”: czas trwania filmu Dezerter • 13 października 2019 • Terminator: Mroczne przeznaczenie (Terminator: Dark Fate; 2019) jest bez wątpienia najważniejszym filmem aktorskim jaki jest dystrybuowany w tym … „Terminator: Mroczne przeznaczenie”: polski dubbing bez cenzury Dezerter • 9 września 2019 • Pod koniec sierpnia pisaliśmy, że Terminator: Mroczne przeznaczenie (Terminator: Dark Fate; 2019) będzie dystrybuowany z polskim dubbingiem. Z … „Terminator: Mroczne przeznaczenie” otrzyma polski dubbing Dezerter • 30 sierpnia 2019 • Terminator: Mroczne przeznaczenie (Terminator: Dark Fate) będzie dystrybuowany w wersji z polskim dubbingiem. Informacja ta została potwierdzona przez …

terminator dark fate w kinach